Ponowne otwarcie Ogrodu Botanicznego w Zielonej Górze miało miejsce 18 października 2007 r. Piszę „ponowne”, ponieważ Ogród funkcjonował już w naszym mieście przed wojną, o czym jeszcze wspomnę. Osobiście cieszę się, że takie miejsce powstało. Nie znam się na gatunkach roślin, więc nie zaspokoję Twojej ciekawości, czy można tam zobaczyć coś godnego uwagi. Wiem za to, że można zobaczyć coś zwyczajnego, jak porzeczka zwyczajna czy śnieguliczka – takie białe kulki, których pełno w każdym parku.
Ogród obejmuje obszar 2,43 ha. Zaprojektowano tu około 500 gatunków i odmian roślin. Zgrupowano je w pięciu działach tematycznych: systematyki roślin, roślin wilgociolubnych, roślin górskich, roślin użytkowych i geograficznym.
Ruszajmy więc na wycieczkę. Przed Ogrodem znajduje się dość duży parking, na którym spokojnie znajdziesz miejsce, by zostawić swoje auto. Są też stojaki na rowery. Uwagę zwraca również piękne graffiti wykonane na budynku po prawej stronie od wejścia (chyba na stacji transformatorowej).


Pierwsza rzecz, która – mimo iż obiecałem sobie nie wypowiadać się krytycznie o Ogrodzie – napawa mnie niesmakiem, to automat biletowy. Jest to prawie taki sam automat jak automat parkingowy. Jego główna wada to brak możliwości wydawania reszty. Jak wynika z komentarzy na temat Ogrodu zamieszczonych na różnych forach, nie ma też możliwości rozmienienia pieniędzy u portiera. Uzbrójmy się więc w garść klepaków. Nie wiem natomiast, co poradzić organizatorom wycieczek autokarowych dla np. 60 turystów. Może niewielki worek dwuzłotówek załatwi sprawę.
Na szczęście miałem monetę, więc po zakupie biletu udałem się w kierunku wejścia. Chciałbym napisać, że wejście zbudowane jest na kształt czegoś, ale zupełnie nie wiem czego. Wygląda to trochę jak wejście do Parku Jurajskiego: ogromna metalowa konstrukcja obita deskami, jakby troszkę niedokończona. Jednak po krótkiej rozmowie z portierem dowiedziałem się, że konstrukcja jest ukończona i właśnie taka ma być – nieregularna, dziurawa, ot, taka... Jeśli ktoś wie, co projektant miał na myśli, to niech napisze, proszę.

Z biletem w garści nie wiedziałem, czy mam udać się prosto do niepilnowanej furtki, czy do portiera. Poszedłem więc do portiera, a ten skierował mnie do furtki, nawet nie zerkając na mój bilet. Po przekroczeniu bramy moim oczom ukazał się stosunkowo niewielki obszar. Spodziewałem się czegoś większego, ale i tak jest gdzie pospacerować.
No i dalej nie wiem, co Ci napisać. Powiem tak: za kilka, kilkanaście lat ten Ogród może stać się jedną z wizytówek miasta. Tymczasem jest to bardzo fajne miejsce, by przyjść i pospacerować z dzieckiem czy też zaprosić dziewczynę, by wyznać jej swoje uczucia (nie zapomnij jednak zaopatrzyć się wcześniej w dwie dwuzłotowe monety). Jak na wydane 6 mln złotych – z czego jedną trzecią stanowiły środki unijne – to trochę jakby mało. Z drugiej strony nie mam doświadczenia w budowaniu ogrodów botanicznych, więc może tyle to kosztuje. Jeśli po wyjściu z Ogrodu najdą Cię wątpliwości, czy 2 zł to nie za dużo za te atrakcje, pomyśl, proszę, że dzięki Twojej dwuzłotówce ten Ogród ma szansę stać się piękniejszy.



Na środku Ogrodu stoi coś na kształt wigwamu, co ma posłużyć za zieloną klasę. Określenie „coś na kształt” nasuwało mi się na myśl bardzo często, gdy zastanawiałem się, co mogę napisać o tym Ogrodzie.

Przez teren Ogrodu Botanicznego biegnie ciek o nazwie Czerwona Struga. Swoją nazwę zawdzięcza związkom żelaza rozpuszczonym w wodzie, które barwią dno, samą wodę i wszystko, co się w niej znajduje, na czerwono-brązowy kolor. W przedwojennej Zielonej Górze ciek ten był znany mieszkańcom i stanowił cel pieszych wycieczek. Może to i związki żelaza, ale legenda głosi, że w pobliżu zabito i zakopano smoka. Jego krew do dziś barwi wodę.
Jak czytam w informatorze zielonogórskim, Ogród Botaniczny czynny jest od 1 kwietnia do 31 października w godzinach 10:00–18:00, a od 1 lipca do 31 sierpnia w godzinach 10:00–20:00.
Bilet dla osoby dorosłej kosztuje 2 zł, a ulgowy 1 zł.
Co ciekawe, wstęp dla zorganizowanych grup w ramach działalności edukacyjnej jest bezpłatny. Za zorganizowane uważa się takie grupy, które wcześniej zgłosiły kierownikowi chęć odbycia zajęć i ustaliły ich warunki. Minimalna liczebność grupy zorganizowanej to 15 osób, bez względu na wiek.
Aktualnie Ogród jest odwiedzany przez około 100 osób dziennie, a w niedziele nawet przez 200 osób.




